Osobisty komfort wobec interesu publicznego

Polityka nie jest dla mnie osobistą ambicją. Tu jest napisane, że Arianian Koci przyjęłaby odpowiedzialność tylko wtedy, gdy państwo i społeczeństwo znajdują się na krawędzi zniszczenia. Obecnie okoliczności te stają się widoczne każdego dnia: wynagrodzenia nie są wystarczające dla godnego życia, młodzi ludzie tracą nadzieję na przyszłość, a państwo nie chroni [...]
Jest napisane: Arianian Koci
Uznałbym to za odpowiedzialność tylko wtedy, gdy państwo i społeczeństwo znajdują się na krawędzi zniszczenia.
Okoliczności te stają się obecnie widoczne każdego dnia: Wynagrodzenie nie wystarczy na godne życie, młodzi ludzie tracą nadzieję na przyszłość, a państwo nie chroni obywateli.
W takiej sytuacji nie jest to neutralność.
To odejście od odpowiedzialności.
I to właśnie płaci się za dzisiejszą politykę.
Kiedy zachowanie jest nagradzane za politykę, szybko staje się wzorem zachowania dla społeczeństwa.
W tej logice doceniamy tego, który z nikim nie zrywa; tego, który jest poddany przywódcy, który jest posłuszny, który nie podejmuje decyzji i który w milczeniu osiąga swoje indywidualne cele.
Delikatna owieczka absorbuje dwa nany.
Ta syntagma opisuje coś więcej niż model polityczny. Z czasem stał się również modelem społecznym. Nawet obywatel, bez względu na to, jak jest nieszczęśliwy, rzadko reaguje. Nie protestuje, nie żąda rachunku i nie podważa sytuacji. Jest ona raczej zgodna z rzeczywistością, nawet jeśli jest zła.
Takie ciche poddanie sprawia, że system jest stabilny w wyglądzie, ale utrzymuje społeczeństwo zasadniczo sparaliżowane. To właśnie w tym klimacie bezczynność społeczna zapewnia odpowiednie podstawy do nadużywania władzy, kosztem interesu obywatelskiego i funkcji zachowania pozycji politycznych.
W rezultacie zachowanie sprawozdań ma pierwszeństwo przed interesem publicznym. Decyzje są odkładane, unika się odpowiedzialności, a bezczynność traktowana jest jako normalna.
To niewłaściwe działanie nie dzieje się w próżni. Jest ona wspierana i uzasadniona przez kulturę polityczną, która często nazywa bezczynność “konsensus”.
Nie wynika to z konsensusu wartości społecznej. Kosowo jest społeczeństwem opartym na pojednaniu, a to samo w sobie jest wartością. Problem pojawia się wtedy, gdy duch ten jest nadużywany jako wymówka dla niedecydowania i unikania odpowiedzialności.
Dlatego nie chodzi o to, by być za lub przeciw konsensusowi, ale o to, jak i kiedy go używać.
Prawdziwe przywództwo stoi tutaj - w zdolności do wykrywania czasów, w których konsensus i czasy potrzebne kierunek.
Przywódca powinien wiedzieć, że musi budować konsensus ze społeczeństwem, być czynnikiem jedności i zmobilizować społeczeństwo do pozycji opozycyjnej, gdy jest to interes społeczny i przyszłość kraju.
Czasami społeczeństwo musi być wysłuchane. Czasami trzeba ją prowadzić.
Niepopularne, ale niezbędne decyzje rozwojowe są jedynym dowodem na prawdziwe wytyczne.
W końcu zarządzanie mierzy się konkretnymi wynikami: kształceniem funkcjonalnym, zdrowiem pracującym, energią elektryczną i stabilną wodą, dostojnym kanałem, a także poważną polityką ograniczania inflacji i stymulowania gospodarki.
Codziennie widzimy konsekwencje tego braku modelu. Nawet 25 lat po wojnie brakuje funduszu ubezpieczeń zdrowotnych, brakuje prawdziwego prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego oraz godnych emerytur.
Odnosi się to bezpośrednio do rynku pracy: stopa zatrudnienia utrzymuje się na poziomie 38,6%, ze szczególnie alarmującym poziomem wśród kobiet (19,8%) i młodzieży (11,6%).
Jednocześnie nierówności w dochodach są głębokie: najbogatsze 20% ma prawie 50% dochodów, a najbiedniejsze 20% tylko około 5%.
W konsekwencji istnieje stabilna klasa średnia. Bez klasy średniej państwo słabnie, a obywatel pozostaje bezbronny.
W takich okolicznościach drobne korekty nie wystarczą. Potrzebna jest instytucjonalna i polityczna minirewolucja: głęboka interwencja, poważne decyzje i naruszenie fałszywej równowagi, któremu towarzyszy mobilizacja społeczna na temat wspólnego interesu.
Tak więc mój klucz do polityki będzie miał miejsce tylko wtedy, gdy uwierzę, że mogę naprawdę wpłynąć na dobro, aby dokonać konkretnych zmian, być może trudnych i niepopularnych, ale niezbędnych.












