Więcej niż rezygnacja. Mam to, co oferuję. Do zobaczenia na konwencji LDK.

Po ogłoszeniu przez Hykmete Bajrami, że zrezygnował i zażądał rezygnacji w następstwie wyników wyborów 28 grudnia, Lumir Abdijdzic udzielił wyraźnej odpowiedzi na Facebooku. W swoim poście Abdixhiku wskazuje, że uważnie słuchał obaw i dyskusji w ramach LDK i że podjął kroki [...]
W swoim poście Abdixhiku podkreśla, że uważnie słuchał obaw i dyskusji w ramach LDK i że podjął najbardziej moralny krok, jaki może podjąć przewodniczący partii - zaoferował swoją rezygnację. Podkreśla, że decyzja o jego politycznej przyszłości nie jest już jego osobistą decyzją, lecz LDK i że każda decyzja Parlamentu będzie respektowana z godnością i odpowiedzialnością.
Nie mam nic do zaoferowania. Podjąłem najbardziej moralny krok, jaki może podjąć wódz: złożyłem rezygnację. Otworzyłem drogę dla każdego z roszczeniami. Możesz się ścigać, masz szansę na ziemi. Teraz decyzja nie jest już moja, to LDK. ”, pisze Abdixhiku.
Pełne delegowanie:
Nie mam wiele do zaoferowania!
Słyszałem i słuchałem uważnie. Każdy głos, każda krytyka i wszelkie zakłócenia godzinami. Pięć i pół godziny. Wreszcie wyszliśmy z pełną odpowiedzialnością i godnością, zanim obywatele wyrazili nie opinię jednostki, nie mojej, ale przeważającej większości, jak uzgodniliśmy po pięciu godzinach dyskusji.
Unikamy odpowiedzialności i refleksji. Ja, nawet mniej.
Podjąłem najbardziej moralny krok, jaki może podjąć wódz: złożyłem rezygnację. Otworzyłem drogę dla każdego z roszczeniami. Możesz się ścigać, masz szansę na ziemi. Decyzja nie należy już do mnie, tylko do LDK.
Chcę powiedzieć to jasno; nie jestem przywiązany do pozycji. Jestem związany w domu. A dom strzeżony jest z porządkiem, godnością i ufnością w jego członkostwo i każdą ich prośbę.
Więcej niż rezygnacja nie ma nic do zaoferowania politykowi. Eliminacje polityczne mogą być uzasadnione jako aspiracje, ale również jako całość wyznaczyły członkostwo, a nie nas indywidualnie.
Dzwoniliśmy do Izby. Tam rozmawiamy otwarcie. To tam proponujemy otwarcie. Tam się rozłożymy. Poczekajmy na Izbę. Trzymajmy debatę przed naszym domem godzinami, w razie potrzeby przez kilka dni. Jesteśmy znani z demokracji i wolności działania. Bądźmy odpowiedzialni. Ponieważ LDK nie jest reakcją na ten moment, nie jest to ani bohaterstwo trudnych dni; nawet mniej decyzji sieci społecznych i oklasków przeciwników. LDK jest instytucją.
Czysto. Nie dzisiaj, nie wczoraj. Moje polityczne przeznaczenie leży przed LDK, nie przed LDK. I niezależnie od decyzji Parlamentu, uszanuję ją z honorem i ciszą.
Do tego czasu zachowujmy się jak wczoraj i jak dotąd, bez dramatu i bohaterstwa, otwarte i godne.
Bo nad każdym imieniem jest LDK.
Więc należy do nas wszystkich.












