Włoski dziennikarz zdecydowanie obraża Albańczyków za turystykę: Saranda, chłop Ibiza, głowa w Europie dupa w Tunezji

Albania w niemiłosiernym, ale prawdziwym włoskim piórze! Wzdłuż ulicy, mężczyźni, kobiety, muły i rolnicy; Mercedes vany załadowane ciałami wypełnionymi sardynkami chodzić ostro na wzgórzu. Ziemia mówi o wyraźnie przetrwanie rolnictwa, pola pieczone przez słońce, i gospodarki, która nie ma nic do pokazania, ale [...]
Albania w niemiłosiernym, ale prawdziwym włoskim piórze!
“Wzdłuż ulicy, mężczyźni, kobiety, muły i rolnicy; Mercedes vany załadowane ciałami wypełnionymi sardynkami chodzić ostro na wzgórzu. Ziemia mówi wyraźnie o rolnictwie przetrwania, słonecznych polach i gospodarce, która nie ma nic do pokazania, ale po prostu przechodzi przez z trudnościami”
“E jednak: Saranda jest piękna. Zabawa i życie jak chłop Ibiza!
Albania jako południowe Włochy:
Brudny i wzruszający, chaotyczny i fascynujący, niekompletny, ale żywy. Na południe od Włoch, które chcą być na północy za wszelką cenę. Ale nawet jeśli jego głowa jest w Europie, jego dupa jest zawsze w Tunezji”.
Francisco Konducci
Francesco Condoliu, doradca ds. komunikacji włoskiego Ministerstwa Reform i dyrektor Notzie.
Wyjaśnijmy sobie: Albania nie była moim pomysłem. To sztuczna inteligencja zasugerowała, że jest to śródziemnomorskie miejsce docelowe, które idealnie zbiegło się z parametrami, które dałem i poprosiła go, aby zweryfikował je surfując po Internecie pod kątem wrażeń i chmur: kryształ morski, usługi rodzinne, dobrze wyposażone hotele, dostępny transport, konkurencyjne ceny i miejsca o znaczeniu historycznym i kulturalnym.
Pomysł był obiecujący, ale rzeczywistość to inna historia. Jak tylko wysiądziesz z promu, natychmiast zdasz sobie sprawę, że jesteś w innej Europie. Niekończące się linie, ścisłe kontrole bezpieczeństwa, stara atmosfera rumuńskiego Securitate.
Następnie, kilka kroków na zewnątrz i pierwszy wpływ teatru bałkańskiego: człowiek w mundurze nie jest jasny, kto ma zatrzymać się za jego rękę. Szmer w języku włoskim: “Ubezpieczenie” Okazuje się, że nie wszyscy ochroniarze zajmują się tym miejscem. Na razie nic niezwykłego. Problem w tym, jak rozbita chata, dwóch chłopców z sandałami, mężczyzna zbliżający się z kupą banknotów w ręku. “Pięćdziesiąt pięć euro” dla policji bezpieczeństwa, bez wyjaśnienia. Niepisany podatek dostępu. Witamy w Albanii.
Droga i niedokończone miejsce
Poza portem Vlora, krajobraz jest zapomniany Włochy South classic: chaotyczny ruch, uszkodzone silniki, stary Mercedes (jeden na cztery tutaj jest niemiecka marka, często z 20-letnich silników) zaparkowane w pobliżu niedokończonych domów. Ciężarówki załadowane arbuzami chodzą powoli. Gdy się wspinamy, krowy, które się drapią, zajmują asfalt obojętnością.

Następnie SH8 (Vlora- Fierer) otworzył się jako oddech: zielone wzgórza, Vlora Bay z góry, przypadkowo rozłożone beton, fabryki i małe gospodarstwa rolne.
Na końcu drogi znaki < x0mira” reklamują dojrzałą kukurydzę. W SH100, podróż zmienia tempo. Droga wspina się przez jałowe góry, stare, dekadesowe wiercenia, opuszczone kamieniołomy - pozostałości socjalizmu, który zostawił tylko resztki.
Powodzie odpadów po drodze, niebezpieczne mosty w Pocem, zdezorientowane wioski, gdzie wydaje się zatrzymać czas. Oczy wypełnione są opuszczonymi stacjami benzynowymi z zardzewiałymi schronami, połamanymi żelazkami, młodymi pantoflami, gapiącymi się na swoje telefony komórkowe. Brudny i łamiący serce krajobraz jednocześnie.
Saranda, miasto z dwoma twarzami
Po trzygodzinnej jeździe donikąd, Saranda wygląda jak przedmieścia, które dorastały bardzo szybko. Domy i sklepy wypełnione dezorientacją, neonowe znaki, jasne ekrany i francuski ruch. Stoły mówią leksykiem włosko-bałkańskim, który wygląda jak parodia włoskiego: “Mobiler, ” “Gomister, ” “Parucker, ” “Passicer, ” “Pizzeri”.
Tutaj ludzie jeżdżą motocyklami bez kasków, nawet trzy osoby, takie jak Włochy kilka dekad temu. Albańczycy jeżdżą chaotycznie: źli policjanci drogowi są potrzebni na środku ulicy, aby prowadzić niemożliwy kurs.
Samochód, usunięty motocykl wiosenny, skuter, który wędruje między wyimaginowanymi uliczkami: ruch jest jak zegar Neapolu. Ale drogi pozostają te z wioski rybackiej - wąskie, niespodziewane, balkony pełne kwiatów, które widzą chaos.
A jednak: piękna, Saranda jest piękna. Zabawne i żywe jak wieśniak Ibiza. Mały kamyczek przybrzeżny: mąka woda, trawa tarasy wypełniony turysta i młody Albańczyk, rozmowa i okulary gadający pod słońce i księżyc.
Życie nocne jest niezwykłe: muzyka, światło, śmiech, energia. Francuzki wszędzie dodają poezji do lekko mrocznych twarzy mieszkańców. Wieczorem lśniące statki, gwiżdżące muzyką taneczną, powoli wyruszyły świętować na morzu aż do późnej nocy.
Dla tych, którzy szukają większego komfortu, trzy przystanki do odwiedzenia: Bar i restauracja Limani, najbardziej przystojny w Saranda, mały betonowy półwysep na wodzie, gdzie można cieszyć się lodami na prawie nogi; Taverna Laberia, pełna ludzi do grillowanego mięsa; Ballcon restauracja, słynna z mitów i widok na Central Beach.
Przystawki zachód słońca są najlepiej cieszyć w twierdzy Leakurs: Saranda dół, morze przed, Korfu na horyzoncie. Niemal nierealistyczna atmosfera. Miasto jest hałaśliwe, chętne do nowoczesności, konsekwentnie sprzeczne: bałkańska wioska i nadmorskie miasto jednocześnie, chaos i stopiona witalność w jednym pragnieniu rozwoju.
Oczywiście, aż do 15- 20 lat temu, rzeczy były różne tutaj: koniec komunizmu, kryzys finansowy 1997, a następnie anarchia pozostawiła niszczący bałagan, że tylko turystyka, erupcja jako bańka szczęścia, może pokryć, ale nigdy całkowicie.
W pobliżu luksusowych hoteli, są stare, niedokończone domy, odpady, upadek, nagromadzone samochody i kompletny brak przepisów. Podejrzane usługi, często nielegalne zarządzanie, nielegalne parkowanie, małe terminale POS, jeszcze mniej kontroli, które pojawiają się pod powierzchnią normalności.
Handel jest również widoczny przez wiele powiązań tutaj do klanu Włoch, głównie Nrangheta. W najnowszej części, centrum jest wiele barów, restauracji i straganów ulicznych, które pracują całą noc - to niesamowite, że nigdy nie widać domów na parterze, tylko bary i sklepy. Znak, że wszystko zostało zbudowane w ostatnich latach tylko dla turystyki.
Ksamili, perła albańskiego renesansu, zaskoczony wodami podobnymi do Karaibów w odcieniach błękitu i zieleni, które wyglądają jak karta. Ale usługi pozostają podobne do głębokiego południa Włoch: piasek rzucony na ziemię, aby stworzyć eleganckie fałszywe plaże bez żadnej organizacji.
A ceny? Nie do końca na najniższym poziomie -- daleko od banału Albanii po niskich kosztach. Bardziej jak włoska inflacja 2022 przed kryzysem energetycznym i wojną na Ukrainie.
Między morzem a granicą
Od Sarandy na północ, łodzią wzdłuż wybrzeża, odkrywa się małe, odizolowane plaże, takie jak Crorez, Tavets, i parasole, które produkują muzykę i alkohol, lub Gremina, biały kamienny mur, który zamienia się w czyste morze szkliste. Na południu, jeśli pójdziesz w kierunku Grecji, droga staje się ustawą asfaltową, ciągnącą góry, które nagle zstępują i rosną.
Po kolei, widok jest stracony - pustynne góry, jeziora, śródziemnomorski krzak. Zawsze tam, Korfu pojawia się jako tło, przebiegłe i nieruchome. Od czasu do czasu pojawiają się małe wiejskie przedmieścia, rozproszone domy nigdy tak naprawdę nie zamieszkały.
Po drodze, mężczyźni, kobiety, muły i rolnicy; Mercedes vanów załadowanych ciałami wypełnione sardynek chodzić ciężko na wzgórzu. Ziemia mówi o wyraźnie przetrwaniu rolnictwa, pola wypieczone przez słońce, i ekonomii, która nie ma nic do pokazania, ale po prostu przechodzi przez trudności.
Na granicy z Grecją podróż ponownie się kończy. Podwójne kontrole, niekończące się rzędy pojazdów, groźby Fronteksu, wyrywkowe kontrole w bagażniku. Godziny oczekiwania, które przypominają nam o naszym < x0-generowaniu Schengen” o tym, ile wysiłku potrzeba, aby zrezygnować z naszej swobody przemieszczania się. I jak ważne jest, by go chronić, zawsze, bez brania go za dobrego.
Mit do rozwiązania
Krótko mówiąc, Albania jest przecież mitem, który należy rozwiązać. Piękne, ale nie do końca niesamowite. Nie ma nic wyjątkowego, co usprawiedliwiałoby podróż tutaj.
Morze, plaże i krajobrazy są wymijające, ale nie więcej niż Calabria Coast o mniejszej liczbie usług i oczywiście niższej jakości. Wydaje się, że wszystko utknęło we Włoszech w latach 90-tych: improwizowany i nierozsądny rozwój (Master Plany w Albanii nie są do końca priorytetem), przemysł turystyczny, który kwitnie na nielegalnym entuzjazmie i budownictwie, surowe piękno, które nie wystarczy do wykonania tańca.
Ta ziemia jest tutaj: doskonałe morza i ekologiczne betonowe potwory niedokończone tylko kilka kroków od plaży, zawieszone miejsce między starą i chmurą, implantacja i nowoczesność, nostalgia i wyścig na przyszłość.
Brudny i wzruszający, chaotyczny i fascynujący, niedokończony, ale żywy. Na południe od Włoch, które chcą być na północy za wszelką cenę. Ale nawet jeśli jego głowa jest w Europie, jego tyłek jest zawsze w Tunezji.












