Na zewnątrz nie ma bomby, która uratowałaby nas przed naszym kolektywnym szaleństwem.

Analityk Agon Maliqi był surowy w wyniku reakcji amerykańskiej ambasady na Kosowo, która krytykowała brak certyfikacji Serbskiej Listy w wyborach z 28 grudnia. Powiedział on, że bomby z zagranicy pomogły uwolnić się od Serbii, ale że nie ma bomby z zagranicy, które mogłyby być możliwe z “pozbyć się naszej zbiorowej głupoty”, [...]
Powiedział, że zamachy bombowe z zagranicy pomogły uwolnić się od Serbii, ale że nie ma bomb z zagranicy, które mogłyby być możliwe z “pozbyć się naszej zbiorowej głupoty”, Peryskop donosi.
The external “Bombas pokonał naszą wolność od Serbii. Żadna bomba na zewnątrz nie uratuje nas przed naszym kolektywnym szaleństwem. Sami możemy to zrobić. Oto kolejna sprawa 28 grudnia. Tu nie chodzi o poddanie się. Zapomnij o reakcjach ambasad, UE, OBWE i wszystkich międzynarodowych mechanizmach, które kiedyś były dla nas, jako uciskanych ludzi, atakami nadziei. Bo przypuśćmy, że dążą do własnych interesów i że cały demokratyczny świat jest pijany, a my jesteśmy trzeźwi. Zastanawiam się, czym jest interes Kosowa i w jakim równoległym wszechświecie jest to lepiej prowadzone przez wymyślanie niepotrzebnych walk politycznych, które odizolują nas od świata, z którym chcemy się spotkać? Dzięki ciągłym autogoguom i potrzebom ludności prawa Serbów zostały przekształcone w międzynarodowe problemy i amunicję dla Vuciqi, co spowoduje jeszcze większe międzynarodowe ingerencje, których konsekwencje zostaną zapłacone, gdy się upijemy”, Maliqi napisał.












