Joseph: Kosowo jako wzór pokoju na Ukrainie

Edward P. Joseph, legalista Uniwersytetu Johna Hopkinsa w USA i ekspert od zarządzania konfliktami, proponuje strategiczne podejście do osiągnięcia pokoju na Ukrainie, oparte na modelu Kosowa. Odniósł się on również do tej idei w analizie opublikowanej w czasopiśmie akademickim SAIS Review of International Affairs. Przy [...]
Odniósł się on również do tej idei w analizie opublikowanej w czasopiśmie akademickim SAIS Review of International Affairs.
Przemawiając do Radia Wolna Europa, Józef wyjaśnia, że stosowanie zasad rezolucji 1244 w administracji międzynarodowej Donbasa, rozmieszczenie oddziałów pokojowych oraz opóźnienie kwestii suwerenności na później, może zapewnić Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa bez konieczności zaakceptowania rosyjskiej aneksji regionu.
Józef pochwalił również wysiłki administracji Trumpa, podkreślając, że centralizuje ona osiągnięcie pokoju na Ukrainie i wprowadziła nową dynamikę do procesu negocjacji.
Panie Joseph, proponuje pan wdrożenie modelu Kosowa w Donbasie. Jaka jest najważniejsza lekcja z Kosowa, którą według Państwa można dziś wdrożyć na Ukrainie?
Edward P. Joseph: Najważniejszą i interesującą rzeczą w korzystaniu z modelu Kosowa w Donbas é, tak na Ukrainie, aby osiągnąć zawieszenie broni, jest to, że prezydent Rosji Putin ją popiera.
To jest punkt wyjścia, ale nie jedyny. Putin od ponad dwóch dekad nalegał, aby rezolucja 1244 była przestrzegana [v.j. Rezolucja z 1999 r. nakazała wycofanie wojsk Federalnej Republiki Jugosławii z Kosowa oraz rozmieszczenie Kosowa pod administracją ONZ.
Również Putin wielokrotnie powtarzał, że Kosowo i Ukraina są takie same.
Idea użycia modelu jest całkowicie właściwa. Administracja USA bierze elementy z planu Gazy. Uważam jednak, że model Kosowa jest o wiele bardziej istotny niż model Gazy. Sam Putin dobrze zna model Kosowa.
Radia Wolna Europa: Ale krytycy twierdzą, że Kosowo było wyjątkowym przypadkiem, z silnym międzynarodowym konsensusem, w przeciwieństwie do Ukrainy. Dlaczego uważasz, że taki model może działać?
Edward P. Joseph: Rezolucja 1244 wysunęła z tej kwestii kwestię suwerenności, nie zaprzeczając ani nie deklarując niepodległości Kosowa, ale kończąc konflikt i torując drogę dla administracji międzynarodowej i obecności oddziałów pokojowych w Kosowie.
Ta sama zasada miałaby zastosowanie do Donbasa, a debata, którą ten, kto do niego należy, opóźniłaby przyszłe referendum do rozwiązania. Putin popiera referendę, którą zorganizował na Krymie, nawet w kawałkach Donbasu, które kontroluje Rosja. Więc będzie mu służył dwie rzeczy: model 1244 i referendum.
Dzięki temu modelowi mógłby wygrać jeszcze więcej terytorium, moim zdaniem nawet więcej niż plan [amerykańskiego prezydenta Donalda] Trumpa. Może również wygrać obszary zachodnich Donbas, które są najbardziej wrażliwe na Ukrainę, ponieważ z ich kontroli, Rosja miałaby bezpośredni wpływ w całym kraju i może nawet otworzyć inną trasę do Kijowa.
Ale musiałby zaakceptować inny warunek jak Kosowo. Powinien on przyjąć administrację [Dorbas 'a] od osoby trzeciej albo od ONZ, albo od OBWE.
Rosja jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa i prawdopodobnie lubi administrację ONZ, ponieważ wielokrotnie nalega, by UNMIK pozostał w Kosowie.
Radio Wolna Europa: Czy uważasz, że Ukraina zaakceptowałaby taki plan?
Edward P. Joseph: Ukraina byłaby korzystnym podejściem. Pierwszy powód: Kijów nie powinien znać rosyjskiego aneksu Donbasa. Następnie status Krymu może być dopuszczony do późniejszych negocjacji, ponieważ szanse na jego zwrot są minimalne.
Drugi powód, a co najważniejsze dla prezydenta Ukrainy [Voldymyr] Zelensky, gwarancje bezpieczeństwa. Model Kosowa sprowadziłby administrację międzynarodową z ONZ lub OBWE, która natychmiast zaprzestałaby Rosji paszportów rosyjskich, wojskowej indoktrynacji dzieci i przeszkód dla przesiedleńców, którzy chcą wrócić do swoich domów.
W ramach tej administracji powstałyby również międzynarodowe prowizje od nieruchomości.
Podobnie jak w Kosowie, oddziały pokojowe byłyby rozmieszczone w Donbie i w celu uczynienia Rosji bardziej akceptowalną, wojska te mogłyby pochodzić z Afryki lub Azji, niekoniecznie z Europy.
Chodzi o to, że kiedy kwestia suwerenności zostaje tymczasowo pozostawiona, każdy inny element staje się łatwiejszy do negocjacji.
Radio Free Europe: Czy miał pan okazję omówić to z amerykańskim urzędnikiem lub oficjalnym źródłem?
Edward P. Joseph: To bardzo dobre pytanie, ale nie mogę potwierdzić, że miałem takie rozmowy, ponieważ twoje pytanie może nastąpić: z kim? Mogę tylko powiedzieć, że to byłoby całkowicie logiczne i naturalne dla mnie, aby omówić tę sprawę z amerykańskimi urzędnikami.
Radio Wolna Europa: Jak postrzegać obecne wysiłki amerykańskiej administracji pokoju na Ukrainie
Edward P. Joseph: Wniosek administracji Trump zaczyna się od premiery, że Rosja jest najsilniejszą i najgorszą stroną Ukrainy, więc cały proces musi być zbudowany wokół rosyjskich żądań i pozycji.
Pozytywną rzeczą dotyczącą pana i prezydenta Trumpa jest to, że on, w przeciwieństwie do [jego poprzednika, Joe] Bidena, daje pierwszeństwo osiągnięciu pokoju. To dobra rzecz i przyniosła nową dynamikę. To stworzyło uczucie, że to wszystko ma związek z zakończeniem wojny. Nie chodzi o pokonanie Rosji, ani o przesłanie globalnego porządku...
Problem polega jednak na tym, że budowanie porozumienia opartego tylko na najsilniejszej stronie nie przynosi najlepszych rezultatów, jeżeli celem jest zrównoważone rozwiązanie. Taka umowa może skłonić Ukrainę do milczącej kapitulacji.
Inteligentniejszym podejściem byłoby połączenie gotowości do negocjacji z Putinem z równoległym umocnieniem Ukrainy oraz zwiększenie presji na Rosję.
Trump podjął pewne kroki w tym kierunku, nakładając sankcje na rosyjskie przedsiębiorstwa energetyczne, które wywarły bardzo pozytywny wpływ. Ale dobrowolnie zrezygnował z dźwigni ciśnieniowych.
Na przykład decyzja o publicznym wykluczeniu ukraińskiego zaopatrzenia w pociski Tomahawk. Dobra, jeśli nie chcą dać Ukrainie rakiet Tomahawk, ale dlaczego mówią to publicznie? Mogą służyć jako dźwignie, mogą przenieść Putin myśleć, że jeśli prosi o zbyt wiele, USA może pójść dalej ze wsparciem Ukrainy.
Radia Wolna Europa: Pan również twierdzi, że członkostwo Serbii w NATO może być strategicznym postępem dla Ukrainy. Jak realistyczny jest ten scenariusz, biorąc pod uwagę politykę wewnętrzną Serbii i silne uczucia prorusa?
Edward P. Joseph: To byłaby dodatkowa presja na Putina. Moim zdaniem byłoby to równoznaczne z zatonięciem “
Członkostwo Serbii w NATO byłoby bałkańskim odpowiednikiem zatonięcia “Dlaczego? Ponieważ Serbia jest “Moskwa” Rosji na Bałkanach. Serbia jest okrętem wojennym, przez który Rosja wywiera wpływ na Bałkany.
Jeśli ten statek zatonie lub popłynie w kierunku wód NATO, będzie to wielki cios zarówno dla Rosji, jak i Chin, ponieważ zarówno Rosja, jak i Chiny, formalnie i metaforycznie, postrzegają Serbię jako swojego strategicznego partnera i główną platformę wpływów na Bałkanach.
Teraz przychodzi twoje najcenniejsze pytanie: dlaczego Serbia miałaby to zrobić, mając tyle współczucia dla Rosji? Jest kilka powodów, a nawet jeden powód, który sprawia, że prawie niemożliwe dla [Serbski prezydent, Aleksandr] Odrzucenie takiej oferty od Trumpa.
Po pierwsze, Trump jest bardzo popularny w Serbii i jest bardzo imponującą postacią. Dla Vuchchi byłoby bardzo trudno powiedzieć: Nie, nie wiem.
Ponadto Trump podczas swojej pierwszej kadencji próbował doprowadzić do pokoju między Kosowem a Serbią, dlatego nie byłoby to nowe. Uznaje region i często mówi, że przerwał wojnę między Serbią a Kosowem.
Po drugie, Vuciq jest politycznie osłabiony. Protesty antyrządowe w Serbii trwają przez rok i jest tak samo niepewne, jak nie ogłaszanie nowych wyborów, co często miało miejsce wcześniej.
Przyjęcie takiego planu całkowicie zmieniłoby wewnętrzną sytuację polityczną. Protesty nie będą już miały zasadniczego znaczenia; uwaga zostanie skierowana na ten historyczny rozwój.
Oczywiście wielu proroków nazwałoby go zdrajcą. Ale duża część opozycji poparłaby tę propozycję, ponieważ członkostwo NATO oznacza większe reformy, postęp w kierunku UE i zakończenie polityki obu przewodniczących.
Radio Wolna Europa: Ale poza popularnością Trumpa w Serbii, jakie czynniki strukturalne lub polityczne sprawiają, że ten scenariusz jest możliwy?
Edward P. Joseph: Jest to całkowicie wykonalne, ponieważ rozszerzenie NATO na Bałkanach nic nie kosztuje Stanów Zjednoczonych. Na Bałkanach nie ma zagrożeń, z którymi NATO nie może sobie poradzić, ani też że nie może zapobiec jedynie swojej obecności. Więc nie ma zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych.
Bałkany są obecnie otoczone przez państwa członkowskie NATO. Trzy z sześciu krajów Bałkanów Zachodnich są w NATO. Serbia jest jedynym państwem w regionie, które twierdzi, że nie chce członkostwa. Bośnia i Hercegowina ma również formalne pragnienie przystąpienia do NATO, podczas gdy Kosowo oczywiście bardzo chce członkostwa.
Więc Serbia jest samotna w tym sensie. Otoczony jest przez Bułgarię, Rumunię, Chorwację, Czarnogórę w NATO.
Ponadto Serbia ma dobre stosunki z NATO. Odbyły się spotkania z Markiem Rutte i Stoltenbergiem. Serbowie również wspierają misję NATO w Kosowie, KFOR. Nie mówią, że KFOR jest siłą okupacyjną, musi odejść; raczej w Belgradzie często domagają się, aby KFOR dodał wojska.
Serbia ma również dobre stosunki z armią amerykańską i dowództwem NATO. Jeśli zapytacie serbskich generałów prywatnie, większość chciałaby członkostwa w NATO, ponieważ wzmocniłoby to przemysł zbrojeniowy i amunicyjny w Serbii.
Prezydent Trump, oprócz oferowania drogi do członkostwa Serbii w NATO, oferowałby drogę do NATO i Kosowa.
Oznaczałoby to, że premier Kosowa musiałby podpisać statut stowarzyszenia gmin większości serbskiej? Vucin szukałby tego stowarzyszenia od lat i by go wygrał.
Ale są cztery kraje NATO, które nadal nie uznają Kosowa - Grecja, Rumunia, Słowacja, Hiszpania...
Edward P. Joseph: Po pierwsze, w tym momencie mówimy tylko o jednej ścieżce do członkostwa w NATO, więc nie muszą uznawać Kosowa ani z czterech krajów nieuznanych, nie muszą zmieniać swojego stanowiska.
Hiszpania może nie uznawać Kosowa, nie ma problemu. Nie należy jedynie zapobiegać proponowanemu ewentualnemu podejściu.
Po drugie, Grecja, kiedy premier Kosowa podpisze statut stowarzyszenia gmin serbskich, z pewnością uzna Kosowo, czy Serbia go akceptuje, czy nie. Kiedy Grecja uzna Kosowo, będzie łatwiej Rumunii, Słowacji i Hiszpanii iść tą samą drogą.
Nie są one jednak zobowiązane do natychmiastowego uznania Kosowa, a jedynie do uniemożliwienia członkostwa w NATO.
W ciągu trzech lat, być może sytuacja będzie zupełnie inna. Napięcie spadnie, będzie więcej handlu i więcej związków.












