Piętnaście tysięcy żołnierzy na Karaibach: Trump ostrzega przed działaniem w Wenezueli

Stany Zjednoczone znacznie zwiększają obecność wojska na Karaibach, podczas gdy prezydent Donald Trump zasugerował, że podjął decyzję w sprawie ewentualnego ruchu w Wenezueli. Podczas oświadczenia w piątek, Trump powiedział, że “w jakiś sposób zdecydowałem”, nie wyłączając opcję interwencji, aby załamać się na narkotyki i [...]
Podczas piątkowego oświadczenia Trump powiedział, że “został w jakiś sposób wprowadzony przez”, nie wyłączając opcji interwencji, aby załamać się na przepływ nielegalnych narkotyków i imigracji, a nawet zmiany reżimu prezydenta Nicolaas Maduro.
Według Pentagonu, część operacji “Ponad 15 000 Amerykańskie wojska, tuzin okrętów wojennych, okręt dowodzenia, okręt podwodny i 10 samolotów F- 35 rozmieszczonych w Puerto Rico. Urzędnicy twierdzą, że główne cele dotyczą podziału handlu narkotykami i kontroli punktów strategicznych w regionie.
Trump został poinformowany przez ścisłą grupę urzędników ds. bezpieczeństwa narodowego, sekretarza obrony Pete 'a Hegsetha oraz przewodniczącego wspólnego sztabu generała Dana Caine' a. Grupa ds. bezpieczeństwa przedstawiła kilka opcji, począwszy od ataków lotniczych na wenezuelskie cele wojskowe, po atak na szlaki przemytu narkotyków, po ewentualną próbę upadku prezydenta Maduro.
Trump ma jednak swoje rezerwy, próbując uniknąć działań, które mogą zagrozić amerykańskim oddziałom lub doprowadzić do nieudanych wyników.
Eksperci ostrzegają, że każda konfrontacja z Wenezuelą niesie ze sobą poważne ryzyko, podczas gdy opozycja w kraju pozostaje podzielona, a armia jest uważana za gotową do powstania w przypadku interwencji. W międzyczasie prezydent Maduro ostrzegł, że każdy amerykański cios zmieni Wenezuelę w nową gazę” lub “Vietname new”.
Stany Zjednoczone przeprowadziły już co najmniej 20 ataków na statki podejrzane o handel narkotykami na tym obszarze. Analitycy nazwali tę koncentrację sił największym na Karaibach od czasu inwazji Panamy w 1989 roku.
W planie politycznym Trump stoi przed wyzwaniem zachowania długoterminowego poparcia opinii publicznej, ponieważ Amerykanie pozostają sceptyczni wobec długiego zaangażowania wojskowego. Również wiceprezydent JD Vance i weteran wojny irackiej sekretarz Hegseth wyrazili niechęć do nowych zobowiązań wojskowych za granicą. /Peryskop/












