Właściciel rynku zeznaje: Naim Murseli powiedział mi, że jego żona utknęła w samochodzie. Zostałam z dziećmi, dopóki nie wrócą.

Podczas dzisiejszej rozprawy w sprawie morderstwa Liridona Ademij, był również Naim Sadiku, właściciel rynku, na którym Naim Mursel poszedł po tragicznym wydarzeniu. Sadiku powiedział sądowi, że Mursel był na rynku zaraz po sprawie i odmówił kontaktu z policją. Powiedziałem Naim nie [...]
Sadiku powiedział sądowi, że Mursel był na rynku zaraz po sprawie i odmówił kontaktu z policją.
Powiedziałem Nain, że nie przyszedłem na miejsce. Znowu włamałem się na rynek... Przyszedł policjant i zapytał, czy mogę zostawić dzieci na rynku. Zostałam z dziećmi dopóki nie wrócą...
Dodał, że podczas rozmowy Mursel powiedział mu, że jego żona utknęła w samochodzie.
Podczas mojej rozmowy z Naim, powiedziałem, "Zostałeś okradziony, ale ważne jest, aby twoje dzieci zostały uratowane. Powiedział mi, że moja żona utknęła w samochodzie. Znowu zadzwoniłam na policję i powiedziałam im, co mówił, bo nie rozmawiał z policją. Moja lokalizacja nie ma kamery.Peryskop/












